logo eClicto = Czytnik + Manager + KsięgarniaCzas na kolejną odsłonę czytnika eClicto. Powiem więcej, na odsłonę całej platformy. Po kilku dniach korzystania z czytnika eClicto dochodzę do wniosku, że nazwa tego urządzenia została zainspirowana kliknięciami (to samo zauważył Paweł Lipiec). Dostanie się do książki (lub dokumentu) wymaga kilku dobrych kliknięć (im książka dalej w alfabecie tym więcej). Brakowało mi takiego przycisku (elektronicznej zakładki), który przeniósłby mnie od razu do ostatnio czytanego dokumentu/książki.

Czytanie książek na eClicto nie sprawia żadnych trudności. Kilkustopniowy zoom pozwoli dopasować wielkość tekstu do naszych upodobań i możliwości oczu. Przyznam, że ta funkcja czytnika (niejako najważniejsza ze wszystkich) bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Wcześniej byłam dość sceptycznie nastawiona do ebooków i czytników. Przyjemność czytania książki papierowej jest niewspółmiernie większa (przynajmniej dla mnie). Okazało się jednak, że i na czytniku można zagłębić się w lekturze i nie zauważyć, kiedy minie dzień. Plusem jest też komfort dla oczu. Moim zdaniem mniej się męczą niż przy białym tle zwykłych książek. W końcu będę mogła czytać w słoneczne dni na świeżym powietrzu.

Pewnym rozczarowaniem okazał się Manager eClicto. Niby program jest prosty w użyciu i zawiera potrzebne minimum bez zbędnych fajerwerków, ale… Zawartość czytnika pokazuje się tylko wtedy, gdy komputer podłączony jest to Internetu. Dla mnie jest to pewne ograniczenie. Nie zawsze mam dostęp do Internetu, a bez tego nie jestem w stanie wgrać swoich dokumentów na czytnik. Nie wiem czy to była świadoma decyzja twórców, ale powiedzmy, że widzę pewne uzasadnienie. Czytnik ma nakręcać sprzedaż księgarni eClicto. Jeśli można by wgrać na niego pliki bez podłączenia do Internetu nikt pewnie nie zajrzałby do księgarni. Chociaż obecne rozwiązanie też tego nie gwarantuje.

Sprawdziłam też jak na czytniku eClicto zachowują się pliki PDF oraz TXT. Ogólnie dobrze, ale… Plik TXT wyświetlił się szybko i w dobrym rozmiarze, ale za to z błędami (poznikały niektóre litery). Z kolei pliki PDF wyświetlają się bez błędów, ale są uciążliwe w czytaniu. Ich oryginalny rozmiar raczej nie pozwala na czytanie, gdyż jest za mały. Powiększanie działa dobrze, ale niestety nie dopasowuje treści do ekranu. Trzeba więc przewijać dokument, a to trochę trwa.

Jeśli jesteście zainteresowani obsługą plików ePub polecam zajrzeć na blog Pawła Wimmera, który poświęcił czytnikowi eClicto całą serię postów. Tutaj znajdziecie ten o plikach ePub oraz popularnych konwerterach ePub.

Jeśli przegapiłeś rozpakowanie eClicto nic straconego. Wystarczy zajrzeć tutaj. Z kolei następna część recenzji znajduje się tutaj.

UPDATE: Krótkie uzupełnienie. Słuchawki są w każdym zestawie. Akurat w tym recenzowanym przeze mnie ich nie było.